Na wstepie musze jednak przeprosic za zamieszanie, bo okazalo sie, ze nie do konca jest tak jak napisalem- osoba ktora podala mi powyzsza informacje zazwyczaj nie myli sie w tej dziedzinie...
Wczesniej bylo tak jak napisalem i dotyczylo to wynajmu okazjonalnego, jednak to sie zmienilo w 2001 roku- nowa ustawa nakazuje obowiazek podatkowy Nie obowiazuje w tym wypadku jedynie prawo ochrony lokatora (http://dom.gazeta.pl/prawo/1,65546,2467475.html).

"Uniknąć podatku możemy tylko wtedy, gdy podpisana jest umowa o użyczenie lokalu i w dodatku tylko członkom rodziny. Jeśli zawrzesz umowę o użyczenie lokalu osobie spoza rodziny, wtedy niestety także jesteś zobowiązany do odprowadzania podatku od oszacowanego dochodu."
-->http://www.mieszkania-studenckie.pl/wynajem_a_prawo.php

Istnieje metoda przy ktorej nie trzeba odprowadzac podatku dochodowego o ktorej wspominal juz Gierma i jest w sumie legalna:

"Bez pisemnej umowy

Inny sposób polega na niezawieraniu umowy w ogóle. Można wtedy zachowywać się tak, jakby lokal był zajmowany przez lokatora bez tytułu prawnego. Wówczas, zgodnie z art. 18 nowej ustawy, lokator powinien płacić właścicielowi odszkodowanie, od którego nawet nie trzeba odprowadzać podatku dochodowego. Ale i to rozwiązanie ma swoją słabą stronę. Jeśli lokator stwierdzi, że jednak zawarł z właścicielem ustną umowę najmu i sąd da jemu wiarę, to zgodnie z kodeksem cywilnym mamy tu do czynienia w rzeczywistości z umową najmu i to zawartą na czas nieokreślony.

Oczywiście ciężar dowodu, iż do zawarcia umowy doszło, a jedynie nie została ona zawarta na piśmie, będzie ciążył na lokatorze. Jeśli więc właściciel mieszkania zdecyduje się na zastosowanie takiego posunięcia przy wynajmowaniu mieszkania, musi mieć tego świadomość. Trudno mu będzie np. obalić oświadczenie lokatora, gdy ustalenia w sprawie najmu podejmowane będą w obecności świadka albo gdy np. lokator będzie dysponował pisemnym pokwitowaniem kwot, które właściciel pobrał jako należność za najem. Podobnie rzecz będzie się miała, gdy znajdą się świadkowie wręczania lokatorowi kluczy przez właściciela mieszkania lub wszelkich innych czynności świadczących o tym, że relacje między lokatorem a właścicielem pozwalały sądzić, iż istniała między nimi więź oparta na umowie najmu."

--->http://www.kamienica.pl/Dodspecjalny.htm

To by bylo chyba na tyle. Sorka jeszcze raz za wprowadzenie w blad- powinienem byl to najpierw dokladniej sprawdzic, a nie brac za pewnik "wiarygodne" zrodlo

"Swiety spokoj" odszedl w sina dal...mam nadzieje, ze US razem z nim

· 


Nie o wszystko zapytałam poprzednim razem, a rozchodzi się o to, czy jest to
samotna matka i może rozliczyć się z dzieckiem, bo nie ma ślubu, a mieszka z
partnerem i jednocześnie ojcem dziecka?


to jest cytat, nie wiem skąd:

"Pozostawanie w konkubinacie nie pozbawia osoby statusu samotnie
wychowującej dziecko - rozstrzygnięcie sądu

W świetle rozwiązań przyjętych na gruncie ustawy o podatku dochodowym od
osób fizycznych wsparciem dla osób samotnie wychowujących dzieci jest
przyznanie im uprawnienia do preferencyjnej metody opodatkowania. Polega
ona na tym, że podatek dochodowy ustala się według odpowiedniej stawki
wynikającej ze skali podatkowej od połowy kwoty stanowiącej podstawę
opodatkowania, a następnie tak uzyskany wynik zwiększa się dwukrotnie.

Uwarunkowania zastosowania wspomnianej metody opodatkowania określają
przepisy art. 6 ust. 4-10 updof. Zgodnie z obowiązującymi regulacjami,
aby móc skorzystać z preferencyjnego opodatkowania, muszą zostać
spełnione następujące warunki:

a) dana osoba musi wychowywać dzieci, o których mowa w art. 6 ust. 4 updof,

b) musi być osobą wymienioną w definicji osoby samotnie wychowującej
dzieci określonej w art. 6 ust. 5 updof,

c) nie mogą mieć do niej ani do jej dziecka zastosowania przepisy o
podatku liniowym, przepisy ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym
oraz ustawy o podatku tonażowym.

Dodatkowo z preferencyjnego sposobu opodatkowania może skorzystać tylko
jeden z rodziców.

Zastosowanie rozliczeń w zakresie podatku dochodowego od osób fizycznych
jako osoby samotnie wychowującej dziecko stało się przedmiotem sporu
między podatnikiem a organami podatkowymi, który ostatecznie znalazł
finał w sądzie. Sprawa dotyczyła podatnika, który będąc kawalerem,
wychowywał własne dzieci, z tym że równocześnie pozostawał w
konkubinacie i zamieszkiwał z matką tych dzieci. Występując o
interpretację przepisów podatkowych dotyczących stosowania
preferencyjnej metody opodatkowania jako osoba samotnie wychowująca
dzieci, podatnik wyjaśnił, że nie osiąga dochodów opodatkowanych w
formie ryczałtu, dzieci nie osiągają żadnych przychodów, a matka dzieci
nie rozlicza się jako osoba samotnie wychowująca dzieci.

Dokonując wykładni wskazanych przepisów, organ podatkowy pierwszej
instancji odmówił podatnikowi prawa do preferencyjnej formy
opodatkowania. Uzasadniając to stanowisko, wyjaśnił, że z art. 6 ust. 4
updof wynika, iż z metody tej mogą skorzystać wyłącznie rodzice samotnie
wychowujący dzieci. Przymiot taki przysługuje natomiast osobie, której
powierzono wykonywanie władzy rodzicielskiej.

Biorąc pod uwagę treść art. 6 ust. 5 updof, organ podatkowy przyznał, że
w przedstawionym stanie faktycznym, przesłanki do uznania za osobę
samotnie wychowującą dziecko spełnia zarówno podatnik, który jest
kawalerem, jak i jego konkubina (matka dzieci), która jest panną.
Sytuację, w której z tego samego stanu faktycznego dwie osoby mogą
wywieść, że są osobami samotnie wychowującymi dzieci, organ podatkowy
uznał za prawnie niedopuszczalną. Odmawiając podatnikowi uznania go za
osobę samotnie wychowującą dzieci, organ podatkowy podkreślił, że oboje
rodzice mieszkają razem i wspólnie wykonują władzę rodzicielską nad dziećmi.

Argumentację tę podzielił organ podatkowy drugiej instancji, który
utrzymał w mocy skarżone przez podatnika postanowienie. Wobec tego
podatnik skierował sprawę na drogę postępowania sądowego.

Skargę podatnika na decyzję organu podatkowego drugiej instancji
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał za zasadną. Wyrokiem z
dnia 18 września 2007 r., sygn. akt III SA/Wa 1133/07 uchylił zaskarżoną
decyzję oraz poprzedzające ją postanowienie organu podatkowego pierwszej
instancji jako wydane z naruszeniem przepisów prawa.

Sąd uznał, że organy podatkowe bezpodstawnie oparły swoje
rozstrzygnięcia na przesłankach pozaprawnych. Z ustaleń organów
podatkowych wynikało bowiem, że skarżący spełnia wszystkie przesłanki
określone w art. 6 ust. 4-10 updof do skorzystania z preferencyjnego
opodatkowania jako osoba samotnie wychowująca dzieci. Pomimo to odmówiły
podatnikowi takiego prawa ze względu na fakt, że choć nie pozostaje on w
związku małżeńskim, to jednak mieszka razem z matką swoich dzieci oraz
że obydwojgu rodzicom przysługuje władza rodzicielska. W ocenie Sądu
organy podatkowe, interpretując przepisy podatkowe, kierowały się
potocznym rozumieniem pojęcia "samotność", co było niedopuszczalne, w
sytuacji gdy dane pojęcie jest zdefiniowane w ustawie podatkowej.

Sąd w powołanym wyroku dokonał również systemowej wykładni art. 6 updof,
w wyniku której stwierdził, że: "(…) zapisy w ustępie 3, 4 i 5
dotyczą osób, które nie posiadają, w ogóle współmałżonka lub nie
posiadają w danym roku podatkowym, bo jest on pozbawiony wolności lub
pozbawiony praw rodzicielskich, a wychowują dzieci małżeńskie lub
pozamałżeńskie. Właśnie te osoby mają korzystać z ustawowych
preferencji. Jak widać ustawodawca położył nacisk na stan cywilny i
formalne związki kobiety i mężczyzny nie zaś na rzeczywiste relacje
międzyludzkie. Gdyby tak było należałoby badać każdorazowo związki
faktyczne - dzieci - rodzice - dziadkowie - rodzeństwo - przyjaźnie -
koleżeństwa - związki nieformalne. A prawo podatkowe ma być czytelne i
jasne dla każdego opodatkowującego się. Ponadto przepis powinien być tak
skonstruowany, aby nie dawał podstaw do oszustw podatkowych, a więc tym
bardziej, w przypadku tego podatku, przesłanki zwolnień podatkowych
muszą być jednoznaczne. Sąd orzekający w tej sprawie uważa, że
interpretacja przepisu musi być jemu najbliższa i nie zawierać elementów
pozaprawnych. Stąd samotność w znaczeniu potocznym to życie bez innej
osoby, a samotny na tle art. 6 u.p.d.f. to matka lub ojciec danego
dziecka bez męża lub żony. I tak to należy traktować, na tle tego
podatku. Organy podatkowe tak jak i sądy nie mogą dokonywać
nadinterpretacji przepisów nawet zasadnej społecznie".

Powołane orzeczenie WSA dotyczyło konkretnej sprawy, jednak powinno
stanowić wytyczną dla organów podatkowych, że interpretacja przepisów
podatkowych powinna być ścisła i nie może zawierać elementów
pozaprawnych. Z kolei dla podatników korzystne dla nich rozstrzygnięcie
sądu może być argumentem w dochodzeniu należnych im praw."

andy_nek



| Witam serdecznie i zwracam się z goraca prosba o rade. Wiem, ze to w
| zasadzie NTG, ale zwracam sie wlasnie do PROGRAMISTOW, nie do fryzjerek
i
| hydraulikow, dlatego choc z pewna obawa, zwracam sie na te grupw - ze
| wzgledu na specyfike i jednoczesnie z prosba o podzielenie sie Waszymi
| doswiadczeniami, jak to dziala byc "jednoosobowa programistyczna firma".


No skoro ta dyskusja juz ruszyla to i ja wtrace swoje "trzy grosze" :)

[...]

| Nie mam zielonego pojecia na temat rachunkowosci, ale postrzegam te
prace
| jako swa wielka szanse na to, aby zaczac programowac zawodowo. Zawsze o
tym
| marzylem i chcialbym te moja wielka zyciowa pasje, jaka jest
programowanie,
| przeksztalcic w cos wiecej!

Sa jednak ciekawsze i lepiej platne zajecia niz programowanie.


Mozna miec wujka ministra - wtedy mozna sie zadekowac na jakims dobrze
platnym stanowisku i nic nie robic ;-)

| Czy zatem mozna sie zabezpieczyc (jak, jaka umowa) przed faktem, ze
nagle
| pojawia sie martwe okresy, bez pracy? Powiedziano mi, ze bede etatowym
| pracownikiem, ze stala pensja, a jedyna roznica bedzie to, ze nie bede
| pracowal na umowe o prace. To mnie ucieszylo, ale jak to umiescic na
| papierze - czy ktos z Was spisywal i moglby przeslac mi szablon takiej
| umowy/kontraktu?

Normalnie mozesz zapisac w umowie, ze jej rozwiazanie moze nastapic
po np. 12-miesiecznym okresie wypowiedzenia :-) albo, ze umowa zawarta
jest na okres XX miesiecy, i strona wypowiadajaca umowe wczesniej
musi zaplacic kare w wysokosci np. pozostalej kwoty. itp.
Kwestia umiejetnosci negocjacji. Ale znacznie lepiej jest, jesli takie
zabezpieczenia sa zbedne - kiepskiego pracownika zawsze mozna zwolnic,
a dobrego nie ma sensu.


Dobrze jest rowniez wynegocjowac tzw. "okres urlopowy" tzn. prawo do 26 dni
wolnych - w ktorych beda Ci placic
a nie bedziesz musial pracowac. Niestety wiekszosc pracodawcow nie bardzo
chce sie na takie rozwiazania zgadzac
(aczkolwiek moj kolega wynegocjowal takie warunki).

| Czy swiadczac te usługe na rzecz mojego pracodawcy musze koniecznie byc
| platnikiem VAT? Czy moge nim nie byc?

Chyba mozesz, ale musisz sprawdzic, czy dla Twoich rodzajow dzialalnosci
nie ma takiego przymusu.


Zgadza sie nie ma takiego przymusu.
Mozna wystapic o tzw. "zwolnienie podmiotowe" - zwiazane z nieprzekroczeniem
pewnego ustalonego progu (powyzej ktorego musi sie juz byc platnikiem VAT).
Nie wiem jak to jest w tej chwili, ale dawniej nowy przedsiebiorca byl
explicite traktowany jako platnik VAT i trzeba bylo skladac pismo w sprawie
zwolnienia podmiotowego we wlasciwym urzedzie skarbowym.

| Z tego co zrozumialem, bedac
| platnikiem VAT, z tego co zafakturuje mojemu pracodawcy, bede od razu
musial
| oddac fiskusowi 22% - czy tak?

Tak, tyle ze jesli on tez jest platnikiem VAT, to masz do wyboru: rachunek


Jesli jest sie nieVatowcem to wtedy mozna wystawiac _tylko_ rachunki.
Jesli jest sie Vatowcem to mozna wystawiac _tylko_ faktury_VAT (nie liczac
paragonow fiskalnych przy sprzedazy detalicznej).

Z wyborem rozliczania: "VAT czy nieVAT - oto jest pytanie?" nie jest taka
prosta sprawa. Z jednej strony mozna odliczac podatek VAT kupiony od VAT
sprzedanego (czyli majac majac duze zakupy VAT tzw. "VAT naliczony" mozna
sobie zmniejszac poziom VAT-u sprzedanego tzw. "VAT-u naleznego", czyli
mniej odprowadza sie do US-a).
Z tym ze to sie oplaca jak sie ma duze zakupy VAT. Jak sie kupuje komputer
raz na 5 lat to wiecej zachodu niz korzysci. Bedac VAT-owcem trzeba co
miesiac skladac deklaracje VAT7, prowadzic rejestry VAT, ... itp.
Co wiecej, wystawienie faktury ze zla stawka VAT (programistow to nie
dotyczy - VAT zawsze 22%) moze skutkowac "karniakiem" z urzedu skarbowego.

na X zlotych albo faktura VAT na X+VAT zl. Jemu to wielkiej roznicy
nie robi, roznica tylko w terminach platnosci.


W tej chwili niektorzy VAT-owcy (tzw. "male firmy") moga sie zdeklarowac ze
rozliczaja VAT w terminie 90-cio dniowym.
Wtedy VAT rozlicza tzw. "kwartalnie" .
Zwykle firmy musza sie rozliczac biorac za podstawe termin wystawienia
faktury [co czasem skutkuje bankructwem w przypadku duzej kwoty na
fakturze - duzy VAT oraz niewyplacalnosci dluznika :( ] - wplata
"natychmiastowa" [w terminie rozliczenia].

| Wprawdzie, podobno moge sobie odliczać VAT na
| to co kupuje (czy na wszystko; jedzenie, ubrania itp. - każdy VAT od
| wszystkiego, co kupuje, czy tylko VAT "zwiazany z wykonywaniem pracy"?

To drugie, oczywiscie. I nie z wykonywaniem pracy (lepiej takiego pojecia
nie uzywaj, zwlaszcza na papierze albo w urzedzie skarbowym), a z
prowadzeniem dzialalnosci.


Zgadza sie. Z odliczeniami trzeba w ogole bardzo uwazac bo VAT-owcow zawsze
mocno "przeswietlaja" - a to ze wzgledu na duzo wieksze mozliwosci machlojek
w porownaniu z nieVAT-owcami.
Tutaj w ogole  naleza sie slowa wyjasnienia co to jest VAT [sorry ze
zanudzam niektorych :) ]: w duzym uproszczeniu jest to zamiennik
niegdysiejszego podatku obrotowego, dawniej firmy placily podatek w
zaleznosci od obrotow jakie deklarowaly w US-ie. Teraz  kwota podatku jest
od razu obliczana, w momencie sprzedazy danego towaru (uslugi, ..itp). Jak
mozna zauwazyc "lwia" czesc kwoty podatku VAT jest przerzucana na koncowego
odbiorce towaru ("czlowiek z ulicy"), ktory nie ma mozliwosci odliczenia
VAT-u w rozliczeniach z fiskusem.

| Pozostale koszty, jak slyszalem to ZUS: 600 zl, oraz podatek od roznicy
(to
| co zafakturuje pracodawcy (minus, pewnie, ten cholerny VAT, albo nie -
| jezeli nie musze byc jego platnikiem)) i od tego co mi zostaje, place
| podatek - czy tak.


Nie, nie, nie!
Z pracodawca podpisujesz umowe na kwote netto, i teraz niezaleznie od tego
czy jestes VAT-owcem czy tez nie zawsze dostajesz tyle samo.
Jesli jestes VAT-owcem to do kwoty netto dolicza sie 22% VAT-u (na fakturze
VAT podatek _musi_byc_ wyszczegolniony osobno), a pracodawca i tak sobie go
odejmie od swojego VAT-u "naleznego" czyli nie bedzie nic stratny.
No chyba ze pracodawca jest nieVAtowcem - wtedy bedzie stratny te 22% .
Jesli jestes nieVatowcem to wystawiasz normalny rachunek, nikt nic nie
odlicza i wszyscy sa zadowoleni :)

Tak. Koszty = brutto dla niewatowca lub netto dla watowca (oprocz np.
paliwa do samochodow osobowych, tu brutto, bo nie mozna odliczyc VATu).


O ile dobrze pamietam to VAT mozna bylo odliczac w przypadku samochodow
ciezarowych jezdzacych na oleju napedowym (czytaj-samochod osobowy z tzw.
"kratka" i silnikiem diesla), ale od tego czasu pewnie sie cos zmienilo.

ZUS zasadniczo ok 500 zl, bo zdrowotny odlicza sie od podatku.


Nie liczac tych nieszczesnych 0.25% ktore dolozyli w tym roku, a ktore
odlicza sie z "kieszeni" a nie z podatku.
Jedna wazna uwaga: przepis jest skonstruowany tak ze jesli jest sie
pracownikiem a kwota ub. zdrowotnego przekracza kwote podatku to placi sie
ub. zdrowotne do wysokosci kwoty naleznego podatku (dochodowego, oczywiscie)
a zadnego podatku rzecz jasna nie odprowadza (caly czas mowimy o p.
dochodowym, VAT nie ma tu nic do rzeczy).
Natomiast jesli jest sie wlascicielem firmy to odprowadza sie ub. zdrowotne
liczone jako 8% od kw. dochodu, ale nie mniej niz kwota min. (w tej chwili
kolo 150 zlotych). Jesli w danym miesiacu nie masz obrotow - przychod 0
zlotych, dochod 0 zlotych i podatek 0 zlotych to i tak trzeba zaplacic ub.
zdrowotne :(

| Studiuje informatyke - czy moge brac fakture ze szkoly na
| firme i odliczyc to jakos?

Zapomnij o takich pomyslach.


Bzdura :)
Oczywiscie ze moze odliczyc. To jest wlasnie przewaga firmy nad pracownikiem
etatowym. Osoba zatrudniona na etacie ma prawo do odliczen do 35 roku zycia,
w kwocie nie wiekszej niz .... (i tu podaja jakis prog), przy czym p.
Kolodko chce nam zafundowac likwidacje wszelakich ulg (w tym tej rowniez).
Firma ma prawo wyslac pracownika na szkolenia, studia, itp. pod warunkiem ze
jest to zwiazane z profilem dzialanosci gospodarczej (w tym przypadku jak
najbardziej), i moze sobie odliczyc wszelakie koszty z tym zwiazane (np.
czesne). Wlasciciel jednoosobowej firmy rzecz jasna tez jest jej
pracownikiem :)

| Jak w przypadku zakupu laptopa i oprogramowania?

Znacznie lepiej. Tyle ze jesli przekroczysz prog, to nie mozesz sprzetu
wliczyc w koszty od razu, np. komputery amortyzuje sie przez np. 3 lata.


Zgadza sie. Z tym ze mozna wybrac np. degresywna metode amortyzacji (zamiast
liniowej) i wtedy bardzo ladnie te koszty narastaja w
w okresie poczatkowym. W ogole komputery i podobny sprzet maja jeden z
naszybszych czasow amortyzacji (bodajze 30% wartosci rocznie)

| Czy ktos orientuje sie, jaka jest stawka podatku od uslugi programisty,
| gdybym rozliczal sie w formie ryczaltu?

Nie wiem czy w ogole mozesz.


Nie moze. Musi sie rozliczac na zasadach ogolnych (Ksiazka Przychodow i
Rozchodow) - ale to jest lepsza sprawa bo na KPiR mozna rozliczac wszystkie
koszty zwiazane z prowadzeniem dzialanosci (na ryczalcie juz tak nie mozna
robic).

| Sorry, ze jestem az tak zielony i ze moze zadaje mase naiwnych pytan,
ale
| nie zawracalbym sobie i Wam tym glowy, gdyby mi tak bardzo na tym nie
| zalezalo. Teraz mam umowe o prace, ale praca, ktora wykonuje w
porownaniu z
| programowaniem to prawdziwa WEGETACJA!

Policz ile zarobisz i ile bedzie Cie to kosztowac. Moze obecna praca
jest jednak lepsza?


Tez sie z tym zgadzam - "Lepszy wrobel w garsci niz golab na dachu" :)

 pozdrawiam
  Gason



Ale widzisz - w Polsce wlasnie jest odgorne zarzadzenie, ktore
wprowadza MAKSYMALNA stawke w wysokosci 160 proc. Jednym slowem -
rozwalasz 10 samochodow rocznie i praktycznie nie ma to najmniejszego
znaczenia.
Pomijam, ze bardzo duza czesc wszystkich wyplat jest lewa -
ubezpieczyciel po prostu nie moze ci zwiekszyc skladki....
Oprocz tego duzo osob OC nie ma zaplaconego...
A czym mniej placi osob + stala gorna stawka - tym drozsze
ubezpieczenie.
Pomijam fakt, ze jesli masz wypadek - to ranni leczeni sa za pieniadze
WSZYSTKICH podatnikow i niestety nie ma jeszcze tak, ze spowodowales
wypadek - placisz za koszty leczenia poszkodowanego.
Jaka kiedys bla awantura, jak chceli cos takiego zrobic...


Ale znowu za paliwo placisz akcyze i to ze rzad przeznacza te pieniadze na
inne cele to inna kwestia.oczywiscie ze gdyby koszty leczenia refundowala
prywatna firma to pewnie byloby inaczej,a tak idzie przeciez i tak z jednego
wora.

Alez da sie. Bez problemu sie da.
Tylko rzeczywiscie - te 5% platnikow z II i III progu z prawie polowa
dochodow z PITu przejdzie do prywatnych kas chorych i caly system sie
zawali....
Ale - sorry  - jesli nie bedzie zmian - to taki system bedzie trwal
caly czas - gorzej - spoleczenstwo sie starzeje, koszty leczenia rosna
(placimy gowno, awymagamy poziomu swiatowego) + coraz wiecej osob laci
najnizsza stawke ubezpieczenia (wlasna DG) i w pewnym momencie system
w ogole sie zalamie - pomyslales o tym?


Tutaj sie mylisz,prowadzacy DG placi od zdrowotne nie od najnizszej tylko od
sredniej konkretnie:135,17 zl,tak wiec duzo dzieli ja od minimalnej.

Rozwiazaniem jest - ogolna kwota gwarantowana przez panstwo +
ubezpieczenia dobrowolne. Szpital owszem wyleczy cie, ale pozniej
bedzie cie scigal za dlug - tak jest w KAZDYM cywilizowanym swiecie.


Ale ciagle poruszasz sie po swiecie fikcji,Twoje zalozenia sa teoretycznie
sluszne ale nie maja odniesienia praktycznego do naszej rzeczywistosci.Osoby
zarabiajacej 800zl brutto i majacej na utrzymaniu dwoje dzieci napewno nie
bedzie stac na ubezpieczenie dobrowolne czy oplaty za leczenie szpitalne.
Kazde panstwo ma obowiazek [i nie jest to roszczenie socjalne] zapewnic
opieke zdrowotna na jaka to panstwo stac ale dostosowana do warunkow w
jakich zyja jego obywatele.Koniecznoscia jest wiec zapewnienie jakiejs
minimalnej opieki dla wszystkich,a jaka jest ta opieka medyczna to przeciez
doskonale wiemy.Dla tych ktorych na to stac sa przeciez prywatne przychodnie
i kliniki i chyba nie ma jakis prawnych przeszkod aby powstaly tez dodatkowe
prywatne ubezpieczenia na wzor III filaru.Tylko chyba nie ma na to
chetnych.Natomiast ta minimalna opieka zdrowotna jest refundowana przez
panstwo czyli z podatkow,bowiem nie placimy zadnych skladek na ubezpieczenie
zdrowoytne tylko czesc podatku dochodowego jest przeznaczana na te cele.
Prosze wskaz mi chociaz jeden cywilizowany kraj w ktorym przy przewazajacej
wiekszosci spoleczenstwa z dochodami ponizeju 100$ na czlonka rodziny
szpital sciga za dlugi leczenia.

Ja rozumiem, ze myslisz o biednych, chromych i tak dalej - ale pytam
sie dlaczego nie myslisz o tych co jeszcze te pieniadze maja?
Dlaczego nie chcesz zrozumiec- ze to oni tworza miejca pracy - i czym
wiecej pieniedzy zostanie w kieszeni tym wieksza szansa na nowe
miejsca pracy - czyli na zmniejszenie sie bezrobocia i na zwiekszenie
pensji kazdego Polaka - tak, zeby sie ubezpieczyl jak chce...


Fantazjujesz Michale.Miejsca pracy moga tworzyc jedynie wlasciciele firm,a i
tutaj w rozwoju firmy wszelkie podatki nie maja znaczenia decydujacego.
Wspolpracuje z wieloma firmami o roznej wielkosci i branzy znajac ich metody
dzialania i problemy,dlatego nie jest to wylacznie moje osobiste zdanie.VAT
placa w koncu nie firmy tylko konsumenci,a podatek dochodowy jest placony od
dochodu i kazda firma chcialaby miec wieksze dochody i placic wieksze
podatki.Problemem tutaj jest brak lub maly popyt na ich produkty czy
uslugi,a to z koleji wynika z malej nieproporcjonalnej ilosci pieniedzy na
rynku w stosunku do mozliwosci podazy i popytu i przewartosciowanego
zlotego.
A dobrze zarabiajacy pracownicy najemni nie tworza zadnych miejsc pracy. Dla
koniunktury popytu nie ma zadnego znaczenia czy te pieniadze bedzie mial
duzo zarabiajacy X czy malozarabiajacy Y i Z,liczy sie tylko ogolna suma.

P.S. W Niemczech na przyklad dom musi ubezpieczyc - a towarzystwo nie
moze ci odmowic - u nas tylko bodaj jedno na 10 gospodarstw jest
ubezpieczonych - przyjdzie powodz itp - to do kogo wyciaga sie reke?
Oczywiscie do panstwa...


Napewno ci co sa narazeni na powodz to sie ubezpieczaja i nieubezpieczaja
sie tylko ci ktorych na to nie stac.Natomiast wprowadzenie ubezpieczenia
obowiazkowego znowu sprawiloby ze na odszkodowania powodzian musieliby
skladkami placic na powodz nienarazeni.Czy uwazasz ze tajk byloby
sprawiedliwie ? A pamietaj ze jesli wprowadzasz cos obowiazkowego to nie
dowolnie negocjowac skladki,najwyzej w jakis widelkach.

A co to znaczy MUSIALOBY? Panstwo zapewna podstawowa opieke - pozniej
musisz sie ubezpieczyc.


Ale przeciez to co obecnie zapewnia panstwo nie ma nic wiecej niz opieka
podstawowa,a ubezpieczac sie przeciez nikt nikomu nie broni.

Tak wiem - zaraz podasz przyklad emerytow, bezrbotnych, kalek, chorych
i tak dalej.
Ale sa dzieci ktore powinny pomogac, przez cale zycie tez mozna cos
pieniedzy pozbierac, sa pozarzadowe organizacje. Np. szpitale
proadzone przez ksiezy itp - zawsze mozesz - jesli nie zgadzasz sie
wplacic samemu na taka organizacje (np. czerwony krzyz) i juz. Nie
zmuszaj wszystkich, zeby placili za innych.
Tylko w naszym kraju emeryci sa biedni - popatrz na zachod -tam czym
ktos starszy tym bogatdszy - ale odklada sobie rzez cale zycie.


Z ksiezyca spadles czy co,do czego to porownujesz ? Nie wiesz ze u nas
prawie przez pol wieku PRL-u nie bylo z czego odkladac,a tych ktorzy cos
niecos tam odlozyli 1 stycznia 1990 roku okradl doszczetnie Balcerowicz ?

Odklada pieniadze na ksztalcenie dziecka - bo wie, ze publiczne szkly
sa po prostu do dupy.
Tak to rodzi roznice spoleczne - rodzi to, ze bedzie masa ludzi
niedouczonych, biednych, bez zadnej opieki spolecznej, a duzo ludzi
bedzie w wiezieniach przesiadywac...
No coz - trzeba wybierac - albo gowno dzielimy po rowno, albo kazdy ma
szanse na bycie bogatym.
bo zauwaz - u nas ta "rownosc" doprowadza do tego samego - niestety. A
bogatych (klasy sredniej) u nas jak na lekarstwo...


Przeciez nikt nikomu nie broni ani sie prywatnie leczyc,ani prywatnie uczyc
dzieci,wiec nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.

On placil cale zycie - wiec jemu owszem - nalezy sie.
Inna sprawa co sie z majatkiem, ktory wypracowal stalo - tutaj tez
widac erozje naszego panstwa - co rzad to wieksze afery. Mniej panstwa
w gospodarce - mniej afer...
Nie rozumiem jednak dlaczego ten chory - bo przeciez chyba co do tego
sie zgadzasz system nalezy kontynuowac.


Nie twierdze ze nalezy kontynulowac tylko zadnych rozwiazan nie mozna
przeprowadzac kosztem innych.

Jak mi sie wydaje - zgadzamy sie oboje ze obecna sytuacja jest za,
tylko mamy odmienne zdanie co do rozwiazania.
Ty twierdzisz, ze proponowane np. we Wproscie rozwiazania sa do d...
Ja uwazam, ze to co jest - nalezy zmienic - a opinie tej gazety - ot
chociazby ubiezpieczenia obowiazkowe w gorach (lub placisz pozniej
pelne koszty), wysokie obowiazkowe ubezpieczenia dla piratow drogowych
(a uwierz mi sa tacy - zobacz ile jest wyludzen - niektorzy
ubezpieczyciele szacuja, ze co 4rte zgloszenie to proba wyludzenia),
skladka zdrowotna wieksza kiedy palisz, pijesz, jestes otyly czy to
uwazacie za bzdury na resorach?!?!?!?!?!?!


Wyludzenia zdarzaja sie wszedzie ale to juz chyba problem ubezpieczycieli
zeby te patologie jak najbardziej zminimalizowac.

W paleniu, narkotykach, prefernecji seksualnej i przypadkowych
kontaktach seksualnych, prace na czarno i tak dalej.


Ale potrafisz to udowodnic i czy to jest mozliwe do udowodnienia ?

Powiedz mi - czy jest uczciwe - jesli cale zycie nie placisz skladek -
a na starosc chorujesz i chcesz opieki od panstwa - do ktorego nic nie
wplacales.


Nie bardzo rozumiem o czym piszesz,bowiem mamy dopiero niecale 15 lat od
upadku PRL-u,a w tamtym czasie byl obowiazek pracy i kazdy musial
pracowac.Tak wiec obecni starzy maja spory staz pracy w PRL-u,wiec jak
ktokolwiek mogl cale zycie nie pracowac i nie placic skladek ?

Ty powiesz- ze neuczciwe, ale czlowiekowi trzeba pomoc. Ja powiem -
owszem jesli chodzi o _podstawowa_ opieke medyczna - pozniej sorry
wodzu.
Zreszta ten system powoli juz jest wrowadzany - limity ustalane przez
kase chorych czy NFZ obecnie - jesli szpital przyjmie wiecej chorych -
to nikt mu za to nie zwroci.... Wiec jak widzisz - to JUZ DZIALA -
tylko nadal jest tak, ze za dlugi szpitali odpowiada budzet panstwa
wiec nikt sobie z tego nic nie robi. Dlatego jesli ten system
wprowadzono - to powinno sie isc dalej i wlasnie wprowadzic to -
palisz - placisz. Obzerasz sie i nie uprawiasz sportow placisz.
Dlaczego ktos ma za ciebie placic?!? Czy nie uwazasz, ze to BYLOBY
rozsadne?


Wszystko to co piszesz jest do spelnienia w ubezpieczeniu dobrowolnym,
natomiast my nie mamy zadnego ubezpieczenia zdrowotnego.To co jest to
zwyczajna fikcja gdzie placimy tylko podatek dochodowy i czesc tego podatku
panstwo przeznacza na opieke zdrowotna.I tutaj niemozliwe jest wprowadzenie
zadnych zmian.
Ja osobiscie uwazam, ze podstawowka co najmniej powinna byc bezplatna
dla wszystkich.
Co do studiow - owszem masz racje - ukonczylem szkole panstwowa. I
wiem, ze ci ktorzy placa za zaoczne - placa podwojnie.
I uwazam, ze to jest niesprawiedliwe - zatem twierdze, ze to tez
powinno byc uregulowane.
Owszem skorzystalem i owszem mozesz mnie


...

więcej »


· 

Kawały wiejskie i nie tylko
--------------------------------------------------------------------------

W wiejskiej chacie rozespany chłop mówi do żony:
- Maryśka, albo żeś się odkryła, albo żeś obory nie domknęła...

--------------------------------------------------------------------------
Maryna zaniepokojona dziwnymi odgłosami dochodzącymi od sąsiada, pyta:
- Co się u was dzieje, kumie?
- Nic. To tylko teściowa śpiewa wnukom kołysanki.
- Chwała Bogu! Już myślałam, że świnia wam zdycha.

--------------------------------------------------------------------------

Spotyka się dwóch sąsiadów. Jeden mówi:
- Czy ty wiesz Kaźmirz, że moja świnia mówi po francusku?
- Chyba jesteś pijany, albo zwariowałeś!
- Nie wierzysz? To założymy się!
Sąsiedzi poszli do chlewu do świni mówiącej po francusku. Jej właściciel pyta:
- Niucha, a umiesz ty mówić po francusku?
Świnia nic. Wtedy chłop ją kopnął, a świnia:
- Łi, łi, łi!

--------------------------------------------------------------------------

Kazik widzi Jędrka zbijającego z desek pudła różnej wielkości:
- A po kiego to robisz?
- A bo syn pisał z miasta, że złapał syfilisa, a ja nie wiem jakie to duże.

--------------------------------------------------------------------------

- Jagusia! - krzyczy gospodyni. - Dałaś Burkowi?
- Nie, oborowemu!

--------------------------------------------------------------------------

- Jak masz na imię??
- Joanna.
- Jo Andrzej, tyż ze wsi.

--------------------------------------------------------------------------

Pewien sołtys mówił co drugie słowo "k****". Za miesiąc miął jechać na spotkanie z ministrem rolnictwa i przyswajał sobie przez ten miesiąc, ze zamiast "k****" będzie mówił "żaba". Wchodząc do gabinetu ministra potknął się o dywan mówiąc:
- O, żaba!
Minister wstaje zza biurka i mówi:
- A skąd się ta k**** tu wzięła?

--------------------------------------------------------------------------

- Babo, gdzie jest twój maź?
- Poszedł karmić świnie, ale rozpoznacie go łatwo, bo jest w kapeluszu.

--------------------------------------------------------------------------

Program otwarcia pewnej wystawy rolniczej przedstawiał się tak:
godz. 11:00 - przyjazd nierogacizny i bydła nierogatego.
godz. 12:00 - przybycie zaproszonych gości.
godz. 13:00 - wspólny obiad.

--------------------------------------------------------------------------

Agroturysta kazał na swoje urodziny zabić świnię. Chłop tłumaczy mu:
- Niestety, nie możemy zabić, bo się prosi.
- Choćby się i na kolanach prosiła - macie ją zabić!

--------------------------------------------------------------------------

Chłop wyhodował dwutonowe jabłko. Wsadził na wóz i zawiózł na targ. Niestety nie ma na nie chętnych. Wreszcie pod wieczór podchodzi facet i pyta:
- To pana jabłko?
- No!
- To cofnij pan wozem bo mi robak konia wpierdolił!

--------------------------------------------------------------------------

Jędrek po raz pierwszy wyjechał ze swoją Jagną nad morze. Wchodzi na plażę i mówi do żony:
- k****, Jagna, patrz ile tej wody!
- k****, Jagna, patrz jakie piękne drzewa!
- O k**** patrz ile tu ludzisków!
Podchodzi jakiś kmiotek:
- Pan to chyba ze wsi?
- Tak, a skąd pan poznał?
- No po tej k****.
- Widzisz, k****, Jagna, na tobie to się każdy pozna, nawet taki, k****, kmiotek.

--------------------------------------------------------------------------

Do Antka przyjechała ekipa telewizyjna, żeby zapytać go, jak doszedł do tak wysokiej wydajności mleka od krowy.
- Ja tam nic nie wiem - mówi Antek. - Krowami, to się moja Jaguś zajmuje.
- Zawołajcie ją gospodarzu, zrobimy z nią małe interwiew.
- Jagna, chodź tu.
- Czego?
- Panowie z TV chcą ci zrobić interwju.
- Co to takiego?
- Nie wiem, ale lepiej się podmyj.

--------------------------------------------------------------------------

Chłop był w Zoo.. Po powrocie opowiada kumplowi, co tam widział.
- Widziałem zebrę.
- A jak ona wygląda?
- A widziałeś konia?
- No!
- to wygląda jak koń, tylko jest w biało-czarne pasy.
- Aha. I co jeszcze?
- Widziałem żyrafę.
- A jak ona wygląda?
- A widziałeś konia?
- No!
- to wygląda jak koń, tylko ma dlugaśną szyje.
- Aha. I co jeszcze?
- Widziałem hipopotama.
- A jak on wygląda?
- A widziałeś konia?
- No!
- to wygląda jak koń, tylko gruby, ma kroki nóżki, szeroki pysk i w wodzie siedzi.
- Aha. I co jeszcze?
- Widziałem węza.
- A jak on wygląda?
- A widziałeś konia?
- No!
- Ten wąż ni chuja do konia nie podobny.

--------------------------------------------------------------------------

Do zasłużonego pracownika PGR-u przychodzi pani redaktor z TV:
- Naczelny zaproponował mi, abym przeprowadza z panem, jako przodownikiem tego PGR-u, wywiad w TV. - mówi ona.
- Och, nie wiem czy se poradze... – gada rolnik.
- Nie ma problemu, wystarczy że poprawi pan odpowiednio wypowiedź w momencie gdy ja chrząknę porozumiewawczo. Może zawyżyłby tak niektóre normy??? - sugeruje pani redaktor.
Ostatecznie rolnik zgadza się. Po paru dniach spotykają się w programie.
- Oto przedstawiam Państwu najbardziej zasłużonego pracownika PGR-u w Klewkach.
Rozpoczyna się wywiad:
- Panie Józefie, jak tam wyglądały zbiory w tym miesiącu?
- O, w tym miesiącu około 25 ton buraków...
- Hrmmm... - wtrąca znacząco pani redaktor.
Rolnik orientuje i w sytuacji:
-...oczywiście tygodniowo! To jaki 100 ton na miesiąc
- To doskonale! A jak tam rodzina? Pewnie ma pan liczna rodzinę?
- Jedno dziecko...
- Hrmmm...
-... oczywiście na rok mi Jagna rodzi. Już mamy ósemkę.
- Jakże wspaniała rodzina! A jakie ma pan hobby?
- Słucham?
- No, zainteresowania, konik...
- Czternaście centymetrów...
- Hmmmmm????
-...oczywiście w zwisie, bo jak stanie to pół metra

--------------------------------------------------------------------------

Wczesnym rankiem przychodzi do obory rolnik, mocno zmęczony po całonocnej libacji. Stawia wiaderko i zaczyna doić krowę. Po jakimś czasie krowa pyta:
- Piło się wczoraj?
- Troszkę się wypiło.
- Boli główka dzisiaj, nieprawdaż?
- Oj, jak boli - mówi rolnik.
- I doić ciężko?
- No tak!
- No dobra, to złap za cycuszki a ja poskaczę.

--------------------------------------------------------------------------

"No to po małym" - powiedział rolnik wyciągając jaja z sieczkarni.

--------------------------------------------------------------------------

Antek kupuje na targu konia.
- Ile pan chce za niego?
- Tysiąc złotych.
- Przecież on jest ślepy!
- Co?! Przejedź się pan nim, to zobaczysz, czy jest ślepy!
Antek wsiada na konia i zaczyna galopować. Koń pędzi przed siebie na oślep, prosto na mur z cegieł i po chwili wpada na niego, kończąc w ten sposób życie. Antek wyłazi spod konia i mówi:
- Mówiłem, że jest ślepy!
- Może i ślepy, ale jaki odważny!

--------------------------------------------------------------------------

W Wielkanoc chłop wchodzi do stodoły i mówi do krowy:
- Mućka, powiedz coś!
- Nic z tego! Ja mówię tylko w Wigilię.

--------------------------------------------------------------------------

Kombajnista z PGR-u zalecał się do bab. Chłopi się zbuntowali i w wiejskiej świetlicy postanowili zrobił zebranie w celu omówienia paru kwestii. Szemrali przez parę godzin, w końcu kowal podnosi rękę. Sołtys udzielił mu głosu. Kowal wstał i mówi:
- Wpierdolić kombajniście!!!
Sołtys na to:
- Wiesz kowalu, to nie jest dobry pomyśl, bo wprawdzie kombajnista nie płaci podatków, ale mamy tylko jednego kombajnistę i jest on potrzebny.
Po paru godzinach obrad kowal znowu prosi o glos i przedstawi kolejną propozycję:
- Wpierdolić traktorzyście - mamy ich dwóch.

--------------------------------------------------------------------------

Chłopak z miasta ożenił się z dziewczyną ze wsi, lecz bardzo wstydził się jej wiejskiej wymowy. Postanowił wysłać ją do Ameryki, aby tam nabyła manier, a przede wszystkim nauczyła się po "miejsku" mówić.
Po kilku tygodniach dziewczyna wraca. Wychodzi z samolotu i woła do męża:
- Heloł bejbi! Heloł bejbi!
- O, proszę, jak ładnie! - myśli mąż.
A ona krzyczy dalej:
- Heloł bejbi! Juści jezdem nazad!

--------------------------------------------------------------------------

W gospodzie przy butelce wódki spotykają się dwaj chłopi. Jeden mówi:
- Mój koń jest bardzo mądry.
- Dlaczego? - pyta drugi.
- Gdy gadam: "Idziesz, czy nie?", to on idzie, albo nie.

--------------------------------------------------------------------------

Syn Józka wrócił z wojska, więc Józek zaczął szukać mu kandydatki na żonę. Poszedł do sąsiedniej wsi, a gdy wrócił, oznajmia synowi:
- Znalazłem ci narzeczoną.
- Ładna?
- Jeszcze jak! Żebyś ty widział, jak szybko potrafi widłami słomę zrzucić z furmanki!

--------------------------------------------------------------------------

Pewnego razu sołtys spogląda na ręce Witka i pyta:
- Gdzieś stracił palce u prawej ręki?
- A no ze dwa roki temu włożyłem rękę koniowi do pyska, żeby zobaczyć ile ma zębów. Wtedy koń zamknął pysk, żeby zobaczyć ile ja mam palców.

--------------------------------------------------------------------------

Jechał chłop wozem i uderzył konia batem. Koń odwraca łeb i mówi:
- Jak mnie jeszcze raz uderzysz, to ci tak z kopa oddam, że się w lustrze nie poznasz!
Chłop zdziwiony:
- Pierwszy raz w życiu słyszę - żeby koń mówił!
- Ja też - przytaknął siedzący obok chłopa pies.

--------------------------------------------------------------------------

Środek lata, południe, skwar. Droga jedzie wóz, ciągnięty przez konia. Na wozie gospodarz, obok biegnie pies gospodarza.
- Co za upal! - wzdycha głośno gospodarz.
- Okropny! - zgadza się pies.
- O rety! - dziwi się gospodarz. - Do dziś nie wiedziałem, ze umiesz mówić!
- Ja tez nie wiedziałem! - dodaje koń.

--------------------------------------------------------------------------

Przychodzi gospodarz do domu i mówi:
- Słuchaj matka!!! Dokupiłem dzisiaj 10 hektarów ziemi.
- Wiem.
- A skąd wiesz????
- Nasz koń się za stodołą powiesił.

--------------------------------------------------------------------------

W sobotę Jędrek przychodzi do proboszcza i mówi:
- Chcę jutro wziąć ślub z Kaśką.
- Jutro? To niemożliwe, za mało czasu na przygotowanie!
- Wszystko mi jedno, czy ksiądz proboszcz da mi ślub, czy nie. Ja i tak w poniedziałek zaczynam!

--------------------------------------------------------------------------

W gospodzie Jasiek pije z kumplami wódkę. W pewnej chwili pierdnął! Wie, że to nie wypada, więc wstaje i mówi:
- Wyjdę na chwilę na dwór, bo mi od tego siedzenia noga zdrętwiała.
- No, no - przytakują kumple. - Aż se musiała od tego siedzenia pierdnąć!

--------------------------------------------------------------------------

Przychodzi murzyn do warzywniaka i pokazuje na banany.
- Co to jest? - pyta
- To są banany - odpowiada sprzedawca
- U nas to są taaaaaakie banany!!
Potem pokazuje na pomarańcze i tak samo pyta się. Sprzedawca odpowiada, a on na to że u nas to są taaaaaakie pomarańcze. Sprzedawca lekko wkurwiony patrzy na murzyna, po czym znowu murzyn pyta się.
- Co to jest? I pokazuje na morele.
Sprzedawca już mocno wkurzony odpowiada, a murzyn wyśmiewa go i pokazuje, że u niego są taaaaaakie morele. Po czym pokazuje na arbuza i pyta się.
- Co to jest?
A sprzedawca na to:
- A to jest polski, pierdolony, zielony groszek!

--------------------------------------------------------------------------

Przy wódce w gospodzie trzej chłopi przechwalają się:
- Ja - mówi pierwszy - wyhodowałem w tym roku wielkie jabłka. Każde ważyło kilogram!
- Moje jabłka - mówi drugi - były większe. Miały po dwa kilogramy!
- To jeszcze nic - mówi trzeci. - Ja wyhodowałem takie jabłko, że jak wiozłem je furą na jarmark, to wyszedł z niego robal i zżarł mi konia!

--------------------------------------------------------------------------

Antek poszedł nad rzekę łowić ryby. Rozpalił ognisko i już miał zarzucić wędkę, gdy zauważył kurę idącą w jego stronę. Nie namyślając złapał ją, oskubał, upiekł i zjadł.
Nagle patrzy: drogą biegnie sąsiadka i woła:
- Antek, nie widziałeś mojej kury?
Antek spogląda na pióra leżące u jego stóp i mówi:
- Rozebrała się i popłynęła na drugą stronę rzeki!

--------------------------------------------------------------------------

Ogłoszenie z gazety
Sprzedam maciorę, 16 świniaków i traktor – mało używane.

--------------------------------------------------------------------------

Kuzyn z miasta odwiedza bardzo zaniedbane gospodarstwo rolne Antka.
- Nic na tej ziemi nie rośnie?
- A no nic - wzdycha Antek.
- A jakby tak zasiać kukurydzę?
- Aaa... jakby zasiać, to by urosła.

--------------------------------------------------------------------------

Janek z sąsiadem postanowili zważyć świnię. Ponieważ nie mieli wagi ani odważników, na duży kamień położyli długą deskę. Na jedną stronę deski wprowadzili zwierzę, a na drugą zaczęli kłaść kamienie, aż do uzyskania równowagi. Gdy im się to udało, Janek gada zadowolony:
- W porządku! Teraz tylko trzeba zgadnąć, ile ważą te kamienie!

--------------------------------------------------------------------------

Marian mieszkał na kompletnym odludziu, o kilka kilometrów od najbliższej wsi. Pewnego razu postanowił zrobić wywiercić dziurę w ścianie. Ale nie miał wiertarki, wybrał się wiec po nią do swojego najbliższego sąsiada. Dzielił go od niego szmat drogi, więc zaczął po drodze kombinować, jak to będzie gdy już dojdzie.
- Ja powiem "cześć" a on się zapyta co mnie sprowadza. Więc powiem, że chcem pożyczyć sekator. On się pewnie zapyta, po co mi wiertarka. Wiec ja mu powiem, że to nie jego sprawa. No to on powie, że jak sekator jest jego to chce wiedzieć po co go pożyczam. Wiec ja jemu powiem...
No i Marian pokłócił się sam z sobą. Gdy dotarł do wsi, to aż się gotował ze złości. Załomotał pięścią w drzwi. Sąsiad otworzył.
- O, cześć stary! Co cię sprowadza?
- W d*** MAM TWOJĄ WIERTARKĘ!!! - wrzasnął Marian i zawrócił do domu.

--------------------------------------------------------------------------

Była niezła burza i facetowi zerwało blachę z dachu. Trochę ja pogięło, przy okazji wiec zabrał to do mechanika żeby wyprostował. Po dwóch dniach mechanik dzwoni do niego:
- Panie, nie mam pojęcia co pan z tym samochodem zrobił, ale za tydzień będzie do odebrania...

--------------------------------------------------------------------------

Kukułeczka kuka
mózgu Jędrka szuka
Oj pomóż jej Boże
bo znaleźć nie może

--------------------------------------------------------------------------

Jedzie gościu autem i zauważa, że stary wóz z sianem leży w rowie. Wysiada i widzi płaczącego dzieciaka. - Co ci się stało? – pyta.
- Jechałem i ... no wóz się wypieprzył i wpadł do rowu – dzieciak odpowiada - Ojciec mnie zabije – mówi i nadal płacze.
- Nie płacz, pomogę ci wyciągnąć wóz, i ojciec cię nie ukarze.
Dzieciak płacząc jeszcze bardziej: Kiedy tatulek pod wozem leży!!

--------------------------------------------------------------------------

Babina miała jedną krowę. No to pomyślała, że najwyższy czas, żeby krowa miała cielaka! Więc zamówiła inseminatora (dla niekumatych - kogoś do sztucznego zapłodnienia).
Przyszedł inseminator, obejrzał sobie krowę i powiedział do babci:
- Proszę przynieść mi miednicę, dzbanek z ciepłą wodą, mydło i ręcznik.
Babina przyniosła wszystko.
Nagle inseminator patrzy, a babina idzie z wieszakiem.
- Po co babciu niesiesz ten wieszak?!
- Żeby miał se pan gdzie spodnie powiesić!

--------------------------------------------------------------------------

Pewien biznesmen chciał kupić dom na wsi. Znalazł piękną okolicę, nad jeziorem, niedaleko lasu. Obawiał jednak się, że będzie tam dużo komarów. Zapytał więc o komary chłopa z pobliskiej chałupy:
- To nie jest problem. My sadzamy teściową naszą przed drzwiami, posmarujemy jej twarz miodem i wtedy wszystkie komary lecą do niej.
Biznesmena to zgorszyło:
- Na miłość Boską! Przecież ona się zadrapie do samej krwi!
- Nie, nie da rady - jest sparaliżowana!

--------------------------------------------------------------------------

Stoją dwie krowy na łące i gadają:
- Słyszałaś o tej chorobie?
- Słyszałam!
- Szaleją krowy, co?
- Oj, szaleją jak jasna cholera!
- Dobrze, że nam pingwinom to nie grozi..

--------------------------------------------------------------------------

Agroturyści oglądają miejsce, w którym maja zamieszkać. Turysta pyta chłopa:
- Ile za ten chlew?
- 5 zł od jednej świni.

--------------------------------------------------------------------------

Do chłopa przychodzi chłopak z dziewczyną i chcą wynająć jakiś pokój na noc. Chłop na początku nie chce, mówi że miejsca już nie ma i w ogóle, ale w końcu zgadza się ulokować ich na strychu.
Wieczorem przychodzi spytać czy aby nie są głodni, a oni mu ze strychu:
- Nie baco, my żywimy się owocami miłości.
A chłop na to:
- No dobra, dobra, ino tych skórek nie rzucajcie na podwórko, co by mi się gęsi nie podławiły.

--------------------------------------------------------------------------

Dziewczyna wypytuje chłopaka na pierwszej randce.
- Józek, a masz jakieś nałogi?
- Ależ skąd!
- A masz jakieś hobby?
- Tak, lubię roślinki
- A jakie?
- Chmiel, tytoń, konopie...

--------------------------------------------------------------------------

Przychodzi Antoś do remizy i mówi do swoich kolegów:
- Byłem u dziewczyny...
- I co, i co???
- Waliłem caaaaaałą noc!!
- Łooo!!!!!!
- ...i nikt nie otworzył...

--------------------------------------------------------------------------

Jedzie chłop furmanką z sianem koło autostrady. Nagle wyprzedza go motocyklista bez głowy. Jedzie jeszcze kawałek i znowu wyprzedza go motocyklista bez głowy. Powtarza się to parę razy, aż w końcu chłop woła do baby:
- Zośka! Weź no, wrzuć kosę gdzieś na górę...

--------------------------------------------------------------------------

Na budynku PGR-owego bufetu napisano: "Bufet nieczynny z powodu choroby obsługi. Bufetowa daje od tyłu"

--------------------------------------------------------------------------

Młody farmer, właściciel jałówki gotowej do zapłodnienia, umówił się z młodą i ponętną właścicielką sąsiedniej farmy, w której było kilka byków, że przyjedzie ze swoją krową, by doprowadzić do skrzyżowania zwierząt. Kiedy oboje obserwowali kopulujące zwierzęta, farmer poczuł nagły przypływ podniecenia. Przysunął się do młodej farmerki i czule szepnął jej do ucha:
- Nie miałbym nie przeciwko, żeby też to zrobić.
Ona na to: - To do dzieła, przecież to twoja jałówka.

--------------------------------------------------------------------------

Jasiek, już dorastający młodzieniec, zaczyna się interesować koleżankami. Ale ma jeden mały problem: jego oddech nie jest najświeższy. Nawet zjedzenie pasty do zębów i psiknięcie perfum nie pomaga - pachnie mu z gęby jakby gówno zjadł...
A nie jest to łatwo z takim oddechem zarwać jakąś laskę. Biedny Jasiu chodzi sobie i się pyta wszędzie o cudowne recepty, ale nic nie działa. W końcu poszedł do tatusia i się pyta:
- Tata, co ja mam biedny począć? Śmierdzi mi z buzi jak z klopa dworcowego, a ja bym chciał mieć dziewczynę. Przecież ładny jestem, inteligentny, i w ogóle...
- Wiesz synku, jak byłem w twoim wieku też miałem ten problem. Lekarz przepisał mi wtedy takie specjalne krople, które zabijają nieprzyjemne zapachy w oka mgnieniu, i zamieniają je w ładny zapach lasu. Chyba mam jeszcze trochę.
I Jasiu wlał sobie kropelki no i poszedł na polowanie. Spotkał sympatyczną dziewczynkę, a że nie ma specjalnych szpetności fizycznych ani specjalnie chamskiego zachowania, w swojej obcisłej koszulce zaznaczającej jego umięśnienie i z jego grzywką wycyzelowaną na glans szybko zakręcił dziewczynkę i zaprosił na piwo.
Siedzą tak sobie w kawiarni, rozmawiają, wszystko OK, ale tak się dziewczyna jakoś dziwnie patrzy, stara coś wyczuć, zbliża się do niego i wącha. Jasiu, dumny że nareszcie krople działają pyta się panienki, co ją tak interesuje.
A ona mu na to:
- Wiesz, taki masz ciekawy oddech. Dość nietypowy jest jego zapach.
- Podoba ci się? - pyta się rozochocony Jasiu zalotnie.
- Jest dość wyjątkowy, tak jakby się ktoś zesrał za sosną...

--------------------------------------------------------------------------

Pewien mieszczuch wybrał się na wczasy - na wieś. W niedzielę, nudziło mu się nieco, więc przeszedł się po wsi. Natknął się na gospodarstwo, w którym zobaczył w zagrodzie świnkę z drewnianą nogą.
Zaintrygowało go to do tego stopnia, że odszukał gospodarza i pyta:
- Gospodarzu a dlaczego ta świnka ma jedna nogę drewnianą?
- Aaa, ja panu zaraz wszystko opowiem jak to było. To było dwa lata temu. Nie! Trzy lata temu. U nas była powódź, wszystko zaczęło pływać, a myśmy spali. Ale świnka, świnka proszę pana wiedziała, co nam grozi. Przeskoczyła swoją zagródkę, podpłynęła do chaty, obudziła nas i myśmy się uratowali, gdyby nie ona...
- Dobrze, dobrze, ale dlaczego ona ma nogę drewniana?
- Aaa, ja jeszcze nie skończyłem. Jak już mówiłem świnka przeskoczyła swoja zagródkę i wyciągnęła mnie spod palącej się belki. Ja wyciągnąłem rodzinę, inwentarz....
- No dobrze, ale dlaczego ta świnka ma nogę jedną drewnianą?
- Aaa, ja już panu wszystko opowiem jak to było. To było chyba zeszłego lata. Nas napadli zbójcy. Związali nas, pieniędzy chcieli. A przecież my pieniędzy nie mamy. Ale świnka, świnka wiedziała co nam grozi. Przeskoczyła swoją zagrodę, spłoszyła zbójców....
- Proooszę pana... Opowiada mi pan trzecią historię, a ja chciałem tylko wiedzieć dlaczego ona ma jedną nogę drewnianą?
- A pan by zjadł taką kochaną świnkę od razu????

--------------------------------------------------------------------------

Wchodzi chłop do stodoły i widzi pękniętą krowę. Załamał się, bo to jego jedyna krowa, wziął linę i się powiesił. Po jakimś czasie baba wchodzi do stodoły i patrzy, a tu krowa pęknięta, stary nie żyje, też się załamała, bo to jedyni żywiciele rodziny. Zauważyła w kącie widły i się na nie nadziała. Przychodzi syn do stodoły patrzy krowa pęknięta, starzy nie żyją, ale widzi, że pod ścianą stoi wędka, wziął wędkę i poszedł na ryby. Wyłowił złotą rybkę, która mówi:
- Jak mnie przelecisz 20 razy to spełnię twoje 3 życzenia.
Chłopak zgodził się, ale przy 14 razie nie wytrzymał i padł. Drugi syn wszedł do stodoły zobaczył to co jego brat, też wziął wędkę i poszedł na ryby. Wyłowił tę samą złotą rybkę która mówi:
- Jak mnie przelecisz 20 razy, to spełnię twoje 3 życzenia.
Na to chłopak:
- No dobra, ale dlaczego 20? Ja mogę 30, 40, 50, 80.
Na to zdziwiona rybka:
-A dasz tyle radę?
- Pewnie, tylko żebyś nie pękła jak krowa.

--------------------------------------------------------------------------

Mówi babcia do dziadka: -Idź zobacz stary czy w piwnicy nie ma jeszcze jednej flaszki koniaku.
Dziadek: - Przecież byłem w zeszłym tygodniu i nic nie znalazłem!!
Babcia: - No idź stary!!
Dziadek poszedł... Szuka, szuka, szuka i znajduje flachę caaałą zakurzoną, brudną. Przeciera etykietę i czyta "koniak" Uradowany idzie do góry i zaczynają z babcią pić. Po chwili nabrali ochotę na dziki sex. Zaczynają się kochać. Mija godzina, dwie, trzy...
W pewnym momencie babcia pada i pyta dziadka:
- Ty stary co tam było napisane na tej etykietce?
Dziadek mówi, że koniak. Babcia żeby się przekonać bierze butelkę w ręce. Dmucha, przeciera etykietkę i czyta: "Koń jak nie może, wlać dwie krople na wiadro wody.

--------------------------------------------------------------------------

W sadzie ktoś notorycznie wyżerał jabłka z drzew. Ogrodnik postanowił zaczaić się na złodzieja. Gdy w nocy coś zaczęło szeleścić w gałęziach, ogrodnik podkradł się do jabłonki i ujrzał na niej ciemną postać. Niewiele myśląc, złapał złodzieja za jaja i pyta:
- Gadaj, ktoś ty?!
Odpowiedziała cisza. ściska wiec mocniej:
- Gadaj, pókim dobry, kto? ty ?!
Dalej cisza... ścisnął z całej siły:
- Gadaj draniu, ktoś ty ?????!!!!!!!!!!
Zduszony głos wyjąkał:
- ....Józek..... nie...mo...wa.... ze wsi........

--------------------------------------------------------------------------

Dwóch chłopów jedzie furmanką. Pierwszy mówi:
- Zobacz, stary. Widzisz to drzewo w dolince? Pod nim po raz pierwszy uprawiałem seks.
- Jak było?
- No, cóż. Pospacerowaliśmy trochę, potem padliśmy na trawę i kochaliśmy się przez kilka godzin.
- Niesamowite.
- A gdzie tam. Nagle podniosłem głowę i zobaczyłem, że patrzy na nas jej matka.
- O, w mordę. I co powiedziała?
- No co miała powiedzieć? ,,Meee!''

--------------------------------------------------------------------------

Nad rzeka siedzi krowa i pali trawkę. Zadowolona, klimat i te sprawy.
Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:
- Te, krowa, co robisz?
- Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK.
- Daj trochę, jeszcze nigdy nie kurzyłem...
- Jasne! Ciągnij macha bracie i poczuj się cool!
Bóbr wciągnął dym i od razu go wypuścił. Na to krowa:
- Stary, nie taaak! Patrz: ciągniesz macha i trzymasz go w płucach dłuższa chwilę. Zresztą - wiesz co? W tym czasie jak wciągniesz, przepłyń się kawałek pod woda w dół rzeki, wróć tu i wtedy wypuść powietrze. I mówię ci będzie OK.
Jak uradzili tak zrobili. Bóbr się zaciągnął, płynie pod wodą, ale już po kilku chwilach zrobiło mu się happy. Wyszedł na brzeg po drugiej stronie rzeki, walnął się na trawę i orbituje. Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
- Te bóbr, co robisz?
- Aaaa, widzisz hipciu, fazuje sobie trochę...
- Daj trochę stuffu, ja też chce...
- Podpłyń na przeciwko do krowy. Ona ci da.
Hipopotam wychodzi na brzeg, a krowa wywaliła gały i krzyczy :
- Bóbr k****, WYPUŚĆ POWIETRZE !!!

--------------------------------------------------------------------------

Kawały polityczne

--------------------------------------------------------------------------

Dwóch polskich rolników (Waldek i Józek) pojechali do UE zobaczyć jak tam żyją rolnicy.
Po miesiącu wraca tylko Waldek i sąsiedzi pytają:
-Waldek jak rolnikom w Unii Europejskiej się żyje?
-Super, Super - odpowiada Waldek.
-Widziałeś, że każdy rolnik w UE ma piękny dom i Mercedesa?
-Widziałem.
-A widziałeś, że każdy rolnik ma duże gospodarstwa i najnowocześniejsze maszyny?
-Widziałem.
-A widziałeś, że Ci rolnicy dostają dużo pieniędzy od Brukseli?
-Widziałem.
-A co się stało z twoim kolegą Józkiem? Czemu nie wrócił z tobą?
-A urzędnicy europejscy zamknęli go do wiezienia.
-ZA co?!?
-Za to, że tego nie widział.

--------------------------------------------------------------------------

Wizyta Leppera w szpitalu dla chorych psychicznie:
- Józku! Powiedz kto nas dzisiaj odwiedził? - pyta opiekunka.
Józek wbija wzrok w podłogę i milczy.
- A może ty Staszku nam powiesz? - próbuje dalej opiekunka.
Staszek zachowuje się podobnie, tylko że trochę się ślini.
- Jasiu - pokrywa zakłopotanie opiekunka - ty lubisz oglądać telewizję, powiedz nam kto to jest - wskazuje na Leppera.
Jasiu nie podnosząc wzroku z podłogi:
- Nowy?

--------------------------------------------------------------------------

Pani w liceum agituje młodzież:
- Ja to będę głosowała na tych wspaniałych kandydatów z Samoobrony. Kto jeszcze będzie na nich głosował?
Wszyscy podnoszą ręce do góry oprócz Jasia.
- A ty czemu nie podnosisz? - pyta się pani.
- No bo ja będę na Platformę głosował - mówi lekko przestraszony Jaś.
- Jak to? A czemu?
- No bo mój tata na nich będzie głosował, moja mama i mój brat. To ja też.
- Ale słuchaj - mówi pani. - To nie jest żaden powód! Pomyśl tylko... Jakby twoja mama była prostytutką, tatuś pijakiem, a brat złodziejem, to ty...
- To ja bym wtedy pewnie głosował na Samoobronę - odpowiada szybko chłopak....

--------------------------------------------------------------------------

Jedzie Chirac, Schroeder i Lepper pociągiem. Chirac wyrzuca przez okno bagietkę.
Lepper pyta: Po co jedzenie wyrzucasz?
Chirac: Nie przejmuj się - bagietek mamy u nas bardzo dużo!
Po chwili Schroeder wyrzuca butelki z piwem przez okno.
Lepper pyta: Po co wyrzucasz dobre piwo przez okno?
Schroeder: Bo piwa mamy u nas bardzo dużo.
Nagle Lepper chwyta po kolei Schroedera i Chiraca i wyrzuca ich przez okno, krzycząc za nimi:
- WAS EUROPAJACÓW TEŻ MAMY ZA DUŻO!!!

--------------------------------------------------------------------------

Dziś Polska stoi nad przepaścią.............. ale dzięki Unii Europejskiej zrobimy krok naprzód!!!

--------------------------------------------------------------------------

Lepper to prawdziwy patriota. - Ma białe włosy i czerwony ryj...

--------------------------------------------------------------------------

Gdyby kłamstwo miało krótkie nogi, to Lepper i spółka już dawno by deptali sobie po jajach!

--------------------------------------------------------------------------

Andrzej Lepper i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania. Lepper widząc co się stało, kazał kierowcy iść wytłumaczyć wszystko rolnikowi i powiedzieć, że wszelkie straty zrekompensuje. Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelką wina w ręce i w poszarpanym ubraniu.
- Mój Boże, co ci się stało? - pyta Lepper.
- No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka, chwile niezapomnianej i szalonej rozkoszy.
- Cóżeś ty im powiedział?
- Że jestem kierowcą Andrzeja Leppera i właśnie zabiłem świnię.

--------------------------------------------------------------------------

Na konferencji prasowej dziennikarka do Leppera:
- Fama mówi, ze używa Pan słów, których znaczenia pan mnie zna.
Na to Andrzej:
- Niech pani powie tej Famie, ze może mnie pocałować w d*** i vice versa.

--------------------------------------------------------------------------

W sejmowym barze podawany jest nowy drink: nazywa się "Blokada mózgu" i składa się ze szklanki wódki do której wpakowany jest kawałek surowego buraka.

--------------------------------------------------------------------------

Wchodzi Lepper do gabinetu ministra Kalinowskiego, który Samoobrona wzięła brawurowym szturmem na gołe klaty i się rozgląda.... Od razu zauważył gniazdko prądu 220V, takie zwykłe, bez bolca... Lepper każe swoim przybocznym z walecznego, gwardyjskiego baonu z Bartoszyc przyprowadzić pojmanego, obitego i skrępowanego Kalinowskiego i pyta go gniewnie, wskazując na gniazdko: „Dlaczego ktoś w tej ścianie zamurował świnię?!”

--------------------------------------------------------------------------

Co robi Lepper, żeby zadzwonić z komórki? Zamyka drzwi na skobel i macha dzwonkiem.

--------------------------------------------------------------------------

Co zrobił Lepper po wysypaniu zboża na tory? Zamyślił się po raz pierwszy w życiu. A co było potem? Tak mu się to spodobało, że jeszcze raz się zamyślił.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper woli solarium od Słońca? Bo Słońce jest dla niego za daleko. A poza tym, Słońce zachodzi na Zachodzie, a Zachód jest podejrzany.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper poi swojego konia „Red Bullem”? Bo zawsze marzył o tym, żeby mieć pegaza.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper traktuje Niemców podejrzliwie? Bo, gdy raz chciał wziąć udział w demonstracji niemieckich rolników w Berlinie, niechcący wziął udział w „Love Parade”.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper uparcie twierdzi, że jego ulubioną przynętą na ryby jest butelka piwa? Bo Lepper lubi łowić „na Żywca”.

--------------------------------------------------------------------------

Jaka jest ulubiona dyscyplina sportowa Leppera? Rzut epitetem.

--------------------------------------------------------------------------

Czy Lepper lubi operę? Tak, ale tylko mydlaną.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper zawsze przynosi piłkę na giełdę owocowo-warzywną? Bo lubi grać na giełdzie.

--------------------------------------------------------------------------

Jakie hasło wywiesił Lepper w swoim solarium? „Better dead than red!”

--------------------------------------------------------------------------

Kiedy Lepper do konsumpcji jajek używa najpierw młotka? Gdy konsumuje jajka na twardo.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper ma 3 kombajny? Bo gdy sprzedawca mu powiedział, że kombajn zaoszczędzi mu wiele pracy w polu, od razu wziął 3.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper zniechęcił się do kosiarek mechanicznych? Bo już wiele razy próbował kosiarkę postawić na sztorc i nigdy mu nie wyszło.

--------------------------------------------------------------------------

Rozmawia dwóch zwolenników Samoobrony:
- Może zapalimy?
- Nie widzę żadnego budynku rządowego w pobliżu.

--------------------------------------------------------------------------

Czy po tym, jak mu nie wyszła zadyma z 25 czerwca 2002 r., Lepper ma jakiś pomysł? Wreszcie tak! Chce wziąć udział w reklamie opalania się. Już nawet przeprowadził próby – jedną połowę twarzy opalił w solarium, a drugą – samoopalaczem.

--------------------------------------------------------------------------

Lepper wzywa wróżkę:
- W nocy śniły mi się ziemniaki. Co to znaczy?
- To znaczy, że was na jesieni wykopią albo na wiosnę posadzą.

--------------------------------------------------------------------------

Przychodzi Lepper do solarium i mówi do obsługującej blondynki: ”Chcę się opalić na kolor kawy z mlekiem!” Na to blondynka odpowiada: „Z cukrem, czy bez?” A Lepper na to: „Niech będzie półtorej łyżeczki!”

--------------------------------------------------------------------------

Nauczycielka zadała dzieciom wypracowanie pt. "Co mój tata robi po pracy?".
Pisze Jaś, syn posła Samoobrony.
"Tato po pracy zawsze bierze gazetę i idzie do ubikacji. Chyba będzie srać, bo czytać przecież nie umie..."

--------------------------------------------------------------------------
Dlaczego Lepper kupił sobie dużą lodówkę? Żeby kolejny bałwan, którego zimą ulepi już mu się nie stopił.

--------------------------------------------------------------------------

Czego Lepper chciał się nauczyć w szkółce leśnej, do której wybrał się z zapakowanym tornistrem? Jodłowania.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper, zasiadając do obiadu, nagle ściągnął reformy i usiadł w talerzu z zupą? Bo dentysta kazał mu jeść drugą stroną.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper jest bardzo dumny z tego, że zbudował zamek z klocków LEGO w 2 dni? Bo na pudełku od klocków było napisane „od 5 lat”.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Leppera fascynują samochody? Bo tylko z samochodu widać jadący las.

--------------------------------------------------------------------------

Z jakiego przedziału cenowego Lepper najchętniej dobiera sobie garderobę? Od 30 do 40 zł za kilogram.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego cały ekran telewizora Leppera jest niebieski? Bo Lepper przygarnął tyle „kropków”, ile tylko mógł.

--------------------------------------------------------------------------

Dokąd Lepper najchętniej jeździ na grzyby? Do łaźni publicznej.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper nie lubi chodzić w klapkach – nawet tych, które mają nakładkę do masażu stóp? Bo jak się ma klapki na oczach, to nie widać, dokąd się idzie, no i ręce drętwieją – od trzymania klapek na oczach...

--------------------------------------------------------------------------

Jak Lepper spędził Sylwestra? Z dachu swojej obory – maczugą, a ze stogu siana – widłami.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper kupił karton Viagry?.... - Bo chciał zerżnąć 20 hektarów pszenicy.

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper zamierza tysiąckrotnie zwiększyć składki na Samoobronę? - Będzie zbierał na blokadę drogi mlecznej.

--------------------------------------------------------------------------

Czym się różni poseł Samoobrony od żaby? - Poseł nie kuma.

--------------------------------------------------------------------------

Do salonu tatuażu przyszła kobitka i poprosiła o wytatuowanie Elvisa na lewym udzie. Artysta wziął się do roboty i po skończeniu pyta się klientkę czy jest zadowolona?
-Nie, nie jestem! - krzyczy klientka - To nawet nie przypomina Elvisa!
Więc artysta przeprosił ją i powiedział, że zrobi lepszy tatuaż na drugiej nodze. Po skończeniu znowu pyta ją o opinię.
-To już przesada! Nie dość, że nie przypomina Elvisa, to jest taki sam jak ten na drugiej nodze! - piekli się klientka.
Artysta zdenerwował się i spytał ją czy zechce posłuchać opinii osoby postronnej. Klientka zgodziła się i artysta zabrał pierwszą lepszą osobę sprzed sklepu do salonu. Okazał się nią być jakiś pijaczek. Więc artysta przytrzymał go prosto i spytał czy wie, kto jest na tych tatuażach. Pijaczek zmrużył jedno oko, potem zmrużył drugie i powiedział:
-Nie wiem, kto jest na nogach, ale po środku to na pewno Lepper.

--------------------------------------------------------------------------

Wchodzi Lepper do gabinetu ministra, cały w zlocie, opalenizna śródziemnomorska, drogi zegarek, jeszcze droższy garnitur, a sekretarka ministra:
- Panie przewodniczący, zaraz ma pan spotkanie z ministrem, a pan z brudnymi paznokciami.
- O k****, znowu się w nocy drapałem po d***.

--------------------------------------------------------------------------

Wchodzi Andrzej Lepper do księgarni. A ekspedientka pyta:
- Co, deszcz pada???

--------------------------------------------------------------------------

Zatrzymuje się samochód na sejmowym parkingu. Wychodzi facet. Podchodzi ochroniarz.
-Co pan tu parkuje?! Nie wolno!
-Dlaczego?!!
-Tu kurna sejm....tylko ministrowie, politycy, posłowie.
-Nie szkodzi włączyłem alarm.

--------------------------------------------------------------------------

George W. Bush i Tony Blair mają lunch w Białym Domu.
Jeden z ważnych gości podchodzi do nich i pyta o czym rozmawiają.
- Robimy plan Trzeciej Wojny Światowej.
- O, to ciekawe, a jakie są plany? - pyta gość.
- Zamierzamy zabić 14 milionów Muzułmanów i jednego dentystę!
Gość wygląda na zdezorientowanego:
- Jednego dentystę? Czemu chcecie zabić dentystę?
Blair klepie Busha po plecach mówiąc:
- A nie mówiłem? Nikt nie będzie pytał o Muzułmanów!!!

--------------------------------------------------------------------------

Trzej polscy chirurdzy chwalą się swoimi osiągnięciami. Pierwszy mówi:
- Niedawno przywieźli do mnie faceta z obciętą ręką. Przyszyłem ją i teraz jest wspaniałym pianistą!
- Mojego pacjenta - mówi drugi - przywieziono z obciętą nogą. Przyszyłem mu ją i po roku wygrał maraton w Nowym Jorku!
- To jeszcze nic - mówi trzeci. - Byłem świadkiem strasznego wypadku, po którym na jezdni został tylko koński zad, gumiaki i ryj świni. Obecnie efekt mojej pracy to przewodniczący Samoobrony.

--------------------------------------------------------------------------

- Co by było, gdyby nagle zwolenników Samoobrony przenieść na Grenlandię?
- W obu krajach natychmiast podniósłby się współczynnik inteligencji.

--------------------------------------------------------------------------

- Jakie są polskie drogi do kapitalizmu? - pyta dziennikarz Balcerowicza.
- Drogi węgiel, drogi gaz, drogi prąd...

--------------------------------------------------------------------------

Miejsce: brama do niebios
Występują: Einstein, Picasso, Lepper i oczywiście św. Piotr
Einstein pojawia się przy bramie. Św. Piotr stwierdza:
- Hmm.. Wyglądasz jak Einstein, ale czy naprawdę nim jesteś?
Nawet nie wiesz jak rożnych metod ludzie próbują, żeby się tu prześlizgnąć.
- Mogę prosić kawałek kredy i tablice?
Św. Piotr pstryknął palcami, pojawiła się tablica i kreda. Einstein zaczął objaśniać zasady matematyki i fizyki, rysować na tablicy wykresy itp..
- Ok, wierze Ci, wchodź.
Następny był Picasso.
Scena się powtarza, Picasso prosi o to samo co Einstein. Otrzymuje tablice i kredę - paroma maźnięciami kredy tworzy piękny, surrealistyczny obraz
- Na pewno jesteś Picassem, wchodź!
Po jakimś czasie do nieba przychodzi Lepper.
- Picasso i Einstein udowodnili kim są. W jaki sposób Ty możesz udowodnić?
- A kto to Picasso i Einstein?

--------------------------------------------------------------------------

Kawał opowiedziany przez Krzysztofa Daukszewicza:
Ciocia posła Antoniego Macierewicza (posła Ligi Polskich Rodzin), zapytała pewnego razu Antoniego:
- A z jakiego ugrupowania startowałeś tym razem do Sejmu, Antosiu?
- Z Ligi Polskich Rodzin. Liga jest związana z ojcem Rydzykiem, ciociu.
- A wcześniej to byłeś związany z księdzem Jankowskim?
- Można tak powiedzieć, ciociu.
- A wszystko zaczynałeś pod skrzydłami Episkopatu?
- Tak, ciociu.
- To ty masz bardzo ciężkie życie, Antosiu.
- Dlaczego?
- Bo musiałeś aż trzy razy wiarę zmieniać.
- Czemu ciocia tak uważa?
- Bo Episkopat wierzy w Kościół, ksiądz Jankowski w bogactwo, a ojciec Rydzyk to wiara w siebie."

--------------------------------------------------------------------------

- Jak wybrać trzech najgłupszych posłów z Samoobrony?
- Poprzez losowanie.

--------------------------------------------------------------------------

Gdyby znaleźli u Gabriela Janowskiego sprzęt do pędzenia bimbru, to co by powiedział?
Że to jest zestaw reanimacyjny

--------------------------------------------------------------------------

Dlaczego Lepper nie może długo siedzieć w wiezieniu?
Bo wszyscy więźniowie zaczęliby strajkować.

--------------------------------------------------------------------------

Pojawiła się nowa jednostka w układzie SI - 1 Lepper
- Określa ona masę zboża wysypanego na tory, potrzebną do zatrzymania pociągu.

--------------------------------------------------------------------------

Minister Belka zwołuje konferencję prasową i mówi do zgromadzonych dziennikarzy:
- Mam dla was dwie wiadomości - jedną złą, drugą dobrą. Którą najpierw chcecie usłyszeć?
- Złą! - odpowiadają dziennikarze.
- No więc od przyszłego miesiąca podniesiemy wszystkim płace o 30 procent.
Przez minutę na sali trwają owacje, które przerywa roześmiany Belka:
- A teraz wiadomość dobra. Od tych płac trzeba będzie płacić 65 procent podatku!

--------------------------------------------------------------------------

Prezydent Kwaśniewski wizytuje kaczą fermę w Klewkach. Kaczki na jego widok mówią:
- Kwa, kwa, kwa...
Kwaśniewski pyta gospodarza:
- Czym karmicie te kaczki?
- Otrębami z wodą.
- No to dajcie im żreć lepiej, żeby moje nazwisko wymawiały w całości.

--------------------------------------------------------------------------

Jaka jest różnica między automatem telefonicznym a wyborami?
- W automacie najpierw płacisz, a potem wybierasz, a przy wyborach najpierw wybierasz, a płacisz później!

--------------------------------------------------------------------------

Do McDonaldsa przychodzi Lepper z kolegą. Podchodzą do kasy...
Sprzedawczyni pyta się ich - "Co podać ?"
Na to Lepper uroczyście oznajmia - "Dwa Wieśmaki"
Sprzedawczyni - "To widzę, ALE CO PODAĆ ?"

--------------------------------------------------------------------------

- Co to jest jaszczurka?
- Krokodyl, który przeżył pierwszy rok planu Balcerowicza.

--------------------------------------------------------------------------

Prawa Belki
1. Obywatel żyje po to, aby płacić podatki.
2. Prawo nie działa wstecz - z wyjątkiem prawa podatkowego.
3. Prawo podatkowe to zbiór pomyłek.
4. Państwo najlepiej wie, na co wydać pieniądze obywatela.
5. Stawki podatkowe powinny być mniejsze, ale muszą być większe.
6. Kto korzysta z dobrodziejstw ustawy podatkowej - grzeszy. (Nie dotyczy Urzędu Skarbowego i pracowników Ministerstwa Finansów).
7. Nie trzeba rewaloryzować wysokości progów podatkowych - przecież nie ma inflacji.
8. Przekazuj darowizny tylko najbardziej potrzebującym: pracownikom Urzędów Skarbowych.
9. W roku 2001 znieść całkowicie podatek dochodowy, wprowadzając w to miejsce VAT w wysokości 200 procent.

--------------------------------------------------------------------------

Przyjeżdża Kohl do Warszawy. Wałęsa oprowadza go po Warszawie i pokazuje zabytki. Kohl powtarza tylko:
- Ja gut, Ja gut.
Na to Wałęsa mówi do Mietka:
- Czego on tak chce tych jagód? Skocz i mu przynieś.
Mietek po chwili wraca. Daje Kohlowi jagody, które ten zjada i mówi:
- Danke.
Na to Wałęsa:
- Ooooo, co to to nie! Danki Ci nie dam.

--------------------------------------------------------------------------

- Czym się różni magister Kwaśniewski od ufoludków?
- Niektórzy już widzieli ufoludki, a dyplom Kwaśniewskiego jeszcze nikt.

--------------------------------------------------------------------------

Prezydent Wałęsa pojechał odwiedzić dawnych kolegów ze Stoczni Gdańskiej.
- Jak się czujecie chłopaki? - zażartował Wałęsa.
- Znakomicie - zażartowali stoczniowcy.

--------------------------------------------------------------------------

Na co u Kwaśniewskiego działa wódka? - Na golenie

--------------------------------------------------------------------------

Nauczycielka pyta ucznia:
- Jasiu, dlaczego napisałeś, że odległość geograficzna to rzecz względna?
- Bo kiedyś najbliższa droga do polskiego parlamentu wiodła przez Moskwę, a teraz przez Watykan.

--------------------------------------------------------------------------

- Jaki jest najkrótszy dowcip na świecie?
- Mgr Kwaśniewski.

--------------------------------------------------------------------------

- Dlaczego rząd Jaruzelskiego strzelał do robotników?
- Bo głównym celem rządu socjalistycznego był zawsze robotnik.

--------------------------------------------------------------------------

- Pod jakim hasłem prezydent Wałęsa prowadził swoją zwycięską kampanię wyborczą?
- "Nie chcem, ale muszem..."
- A pod jakim hasłem prowadził ostatnią?
- Chcem, ale nie mogem."

--------------------------------------------------------------------------

Obok uczestników wiecu wyborczego SLD przechodzi Buzek z Krzaklewskim. W pewnej chwili Krzaklewski podnosi rękę i woła:
- Gorące pozdrowienia! Gorące pozdrowienia!
- Dziękujemy - odpowiada tłum.
Po chwili Buzek pyta:
- Marian, od kiedy ty ich tak polubiłeś?
- Jurek, przecież nie będę krzyczał: "A żebyście się wszyscy w piekle smażyli!".

--------------------------------------------------------------------------

Żeby zwiększyć frekwencję na sali podczas obrad Sejmu, zaczęto na korytarz wypuszczać tygrysy. Jednak po pewnym czasie zdarzył się śmiertelny wypadek i tygrysy usunięto.
Tygrys robi wyrzuty drugiemu tygrysowi:
- Na co ci była ta sprzątaczka? Ja tydzień temu zjadłem czterech posłów Platformy i do tej pory tego nikt nie zauważył.

--------------------------------------------------------------------------

- Co zrobić, żeby każdej partii w Polsce podobała się nowa konstytucja?
- Dla każdej partii uchwalić po jednej konstytucji.

--------------------------------------------------------------------------

- Kiedy skończy się era Solidarności?
- Gdy Krzaklewski przyjdzie wraz ze stoczniowcami na ulicę Polanki i przeskoczy ogrodzenie, za którym stoi nowa willa Wałęsy.

--------------------------------------------------------------------------

Na szczycie G8 prezydent Rosji i USA założyli się, czyjego państwa osiągnięcia są lepsze. Przyjechał Putin do Ameryki. Znaleźli się w małym pokoiku, na środku którego był malutki stoliczek z guziczkiem. Po zachęceniu zbliżył się Putin do stoliczka, nacisnął guziczek, a ze ściany wyjechał wielki TV. Bush z triumfującą mina spojrzał na zdziwienie przeciwnika.
Następnie Bush udał się do Rosji, i tak podobnie jak poprzednio znaleźli się w małym pokoiku, na środku którego był malutki stoliczek z guziczkiem. Po zachęceniu zbliżył się Bush do stoliczka, nacisnął guziczek, a tu nic... Z ironicznym uśmiechem mówi:
- Eeee, to u nas w Ameryce to wszystko działa!
A Putin na to: - Ameryki niet.

--------------------------------------------------------------------------

W 1968r., po słynnym wystawieniu "Dziadów", delegacja polska bawiła w Moskwie. Chruszczow zwraca się do Gomułki:
- Podobno u was w teatrze wystawiono antyradziecką sztukę?
- No, tak, "Dziady" - z pokorą potwierdza Gomułka.
- I coście zrobili ?
- Zdjęliśmy sztukę.
- Dobrze. A co z reżyserem?
- Został zwolniony z pracy.
- Dobrze. A autor ?
- Nie żyje.
- A toście chyba przesadzili...

--------------------------------------------------------------------------

Po 10-letniej hibernacji, budzą się Bush i Putin.
Putin patrzy w gazetę i zaczyna się śmieć i mówić: USA przeszło na komunizm.
Bush też bierze gazetę i zaczyna się śmiać i mówi: zamieszki na granicy Polsko-Chińskiej.

--------------------------------------------------------------------------

Dziennikarz pyta się Putina:
- Dlaczego władze nie wysłały oficjalnych kondolencji do rodzin ofiar katastrofy Kurska?
- Baliśmy się, że dotrą za wcześnie.

---------------------------------------------------------

Plemię Czuczukenów wypowiedziało wojnę Chinom. Generał chiński zwołuje od razu generałów, rozkładają mapy taktyczne i szukają terenów wroga. Szukają, ale coś nie widać. Dali więc w większej skali mapy. Patrzą, patrzą - JEST! - mała kropka z napisem "Czuczukeni". Ładuje się wojsko chińskie w sprzęt bojowy i jedzie w to miejsce. Faktycznie jest tu tabliczka: "Terytorium Czuczukenów", ale dalej jest wzgórze, a na nim 2 namioty i 3 ludzi siedzi. Podchodzi więc delegat wojsk chińskich i się pyta:
- Czy to wy jesteście czuczukeni?
- Tak.
- I to Wy wypowiedzieliście nam - Chinom - wojnę?
- Tak.
- Ale Was jest tylko trzech, a nas cały miliard.
- ?! KURDE!!! Jak my Was wszystkich pochowamy!!!

--------------------------------------------------------------------------

Leci samolot, nagle awaria, samolot zaczyna spadać. Stewardesa podchodzi do Francuza:
- Niech pan skoczy i odciąży samolot, uratuje pan wielu ludzi.
Francuz pomyślał, wypił całe wino, wyruchał wszystkie brunetki, krzyknął "Viva la France!" i skoczył.
Samolot spada dalej. Stewardesa prosi Amerykanina. Amerykanin pomyślał, wypił całą whisky, wyruchał wszystkie blondynki, krzyknął "God bless the USA!" i skoczył. Samolot dalej spada. Stewaresa podchodzi do Polaka:
- Niech pan skoczy uratuje pan nas!
- Nie ma mowy!
- No niech pan skoczy będzie pan bohaterem...
Polak pomyślał, wypił wszystko co się dało wypić, wyruchał stewardessę, krzyknął "Niech żyje Mozambik!" i wyrzucił Murzyna stojącego obok...

--------------------------------------------------------------------------

Wiele lat temu Jaruzelski udał się z wizyta do Reagana. Rozmawiają sobie, a Jaruzelski pyta:
- Słuchaj Ronny, jak ty to robisz, ze u ciebie wszystko chodzi jak w zegarku?
Reagan wyjaśnia, ze sekret leży w dobrze zorganizowanej administracji i zdolnych ludziach. Postanawia zaprezentować Jaruzelowi jakich to ma zdolnych ludzi. Łączy się ze swa sekretarka i mówi:
- Bush do mnie!
Po chwili zjawia się Bush. Reagan mówi:
- Bush, mam dla ciebie zadanie. Odpowiedz mi, kto to jest: urodziła go twoja matka, ale to nie jest twój brat, ani twoja siostra.
Bush chwilę się zastanawia i mówi: